Pauza

Żaby rechoczą przez całą noc. Nie wiem czy mnie to budzi, czy słyszę je przez cały czas. A może mi się to wszystko śni?

Takich słów używała zawsze malutka Kosia. Przychodziła do mnie i pytała: - Mamo, a może to wszystko nam się śni? Wtedy następowała we mnie pauza. Pauza pełna znaków zapytania i chyba też jakiegoś strachu. Czego się bałam? Może niewiadomej, może tego, że nie wiedziałam co mnie czeka i denerwował mnie fakt, że niczego nie mogę zaplanować, a tym samym sprawować nad tym kontroli. Właśnie kontroli. Często w życiu jest tak, że lubimy kontrolować. Kontrolować porę dnia, kontrolować jego rozkład. I to jeszcze da się przeżyć. Gorzej jest wtedy gdy zaczynamy kontrolować życie i zachowanie innych. Dlaczego gorzej? Bo to niemożliwe. Nie do zrobienia. Bo wykańcza tylko nas samych. Nikt nie ma świadomości jaki dramat w związku z tym może rozgrywać się w naszym umyśle. Jakie jest zatem rozwiązanie? Żyć własnym życiem i dać żyć innym. No tak. Da się. Czy to trochę egoizm? Może i tak, chociaż ja myślę, że egoizm jest wtedy kiedy ktoś mówi komuś jak ma żyć, kiedy ktoś narzuca mu swoją perspektywę.

Dziś miałam pauzę. Bez znaków zapytania, bez strachu. Pauzę, w której gapiłam się w taflę stawu, w której doświadczałam ciszy, kumkania żab. Pauzę, w której całkowicie się zanurzyłam i moimi czujkami odbierałam wszystko takim jakim jest. Bo tak naprawdę pauza to nie jest zastój. Pauza to przestrzeń, w której wydarzyć może się niespodziewane.