Impuls

Dziś jest kalendarzowe wolne. Więc wczoraj poszłam spać z zamiarem pospania. Ale cóż wydarzyło się rano? Obudziłam się o 6:08. Rozejrzałam po pokoju, uświadomiłam sobie, że jest wolne i zasnęłam jeszcze na godzinę.

Później obudziłam się znów i doznałam impulsu. Subtelnego, ale dzisiaj słyszałam i czułam go jakoś głośniej, wyraźniej.

Chwile chwytam od lat. Ale im większą mam świadomość tym one stają się inne, prawdziwsze. Czasem oglądam zdjęcia i czuję, że wszystko się nagle zatrzymało, że chwila trwa w nieskończoność. To właśnie mój cel – chwycić ją i zatrzymać. Poczuć bezczas. I nie chodzi o sprzęt, o technikę, światło, chodzi o to jakim obiektywem mogą być nasze oczy i nasze serce.
Kiedy kochasz to na co patrzysz zdjęcia same się robią. Nie zastanawiam się JAK pstryknąć, JAK się ustawić, JAK oświetlić - może w tym tkwi właśnie cała magia? Może to uchwycenie chwili tej prawdziwej? Może właśnie wtedy stajemy się jednym ze światem?
Zapraszam Was na profil facebookowy, który kocham, bo jest we mnie od lat, a dziś się zmaterializował