Ogniście

Ogień można rozpalić wszędzie. Można na przykład rozpalić ognisko i upiec ziemniaki. Można napalić w piecu - upiec chleb. Można napalić w kominku i zrobi nam się ciepło.

Tak ogólnie to trudno ogień ujarzmić, bo może wymknąć się spod kontroli. Wtedy przeradza się w żywioł. Zresztą chyba zawsze nim jest, bo przecież towarzyszy człowiekowi od zawsze.

Ale ja o innym ogniu chcę napisać. Chcę napisać o ogniu, który drzemie w nas i nawet nie do końca musimy zdawać sobie z tego sprawę, ale on tam jest. To my nim jesteśmy. Tli się w nas. Dokładnie nie wiem gdzie mieszka, czy w głowie, czy w sercu, czy w prawej nodze, a może w ręce. Wiem jedno - kiedy robi mi się ciepło w sercu to chyba go wtedy czuję. I czuję jak płonie, jak rozpala mnie od wewnątrz. Rozpala moje plany, marzenia, pragnienia. I kiedy one płoną to nie mogą już usiedzieć tam w środku tylko muszą wyskoczyć, zupełnie tak jak fajerwerki wyskakują z tych tub. Tak to jest z ogniem. Kiedy zakochujemy się w kimś to też wyskakują z nas iskry. Kiedy zakochujemy się w życiu to taką iskrą się stajemy.

Bądźmy iskrą zatem. Zapaloną do życia, zapaloną do realizacji marzeń, zapaloną do miłości.

Howgh!