Maniak

Tak, jestem maniakiem serc, miłości. Maniakiem życia. Każdego dnia budzę się, rozpościeram ramiona jak skrzydła – do kolejnego lotu. Ktoś powie świr. No to co, lubię nim być. I widzieć wszędzie serca, w każdej kałuży, chmurze, listku, ziemniaku czy innym buraku.

Czyż to nie piękne widzieć wszędzie miłość? Bo czymże ona jest? Ona jest proszę Państwa wszystkim! Nie tylko chemią, która wytwarza się w nas w momencie zakochania, pożądania i wszelkich innych pragnień. Często zadaję sobie pytanie czy stan zakochania to miłość właśnie i dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie. A może na to pytanie będziemy mogli sobie odpowiedzieć kiedy przyjdzie kres? A co jeśli kres przyszedłby na przykład dziś lub jutro? Co wtedy?

Kiedyś myślałam i czułam całkiem inaczej, teraz śmiało mogę powiedzieć, że kocham moje życie, siebie – brzmi może narcystycznie, ale nie w tym rzecz. Miłość powinna wypływać z samego środka i dopiero wtedy może zamanifestować się na zewnątrz. Dopiero wtedy możemy doświadczać pełni. Nie wierzę w dopełnianie poprzez osoby, poprzez przedmioty. Wierzę we wspólne budowanie, w tworzenie wspólnej ścieżki, planów, marzeń.

Jestem maniakiem.