Marzenia się spełnia

Pierwszy wpis na blogu, hmmm, to dopiero wyzwanie. I nagle pustka w głowie. Ale zaraz zaraz, jaka pustka? Codziennie przecież doświadczam cudu. Jakiego? Ano takiego, że na przykład budzę się każdego ranka, patrzę w okno, widzę jezioro, wschodzące słońce, słyszę śpiew ptaków. Ale żeby nie było aż tak słodko to odczuwam też zwykłe zmęczenie, zdenerwowanie poranne, bywam rozdrażniona. Ostatnio odczuwam, że chyba zbyt wiele wzięłam na siebie.

Tak czy siak przyjmuję wszystko co się wydarza, stawiam czoło emocjom, które się we mnie rodzą. I właśnie teraz startuje moja strona. Strona, którą kiedyś sobie wymyśliłam, bo to pomysł, który kiedyś powstał w moim sercu. Sami dobrze wiecie, że wszystko co tam powstanie jest prawdą i nie ma udawania. Absolutnie nie ma udawania. Intencje moje są takie, aby dzielić się z Wami moim postrzeganiem świata, moimi pomysłami, emocjami, chwilami, które czasem udaje mi się zatrzymać fotografując na przykład zachód słońca.

Witajcie na stronie Była sobie podróż, którą jest częścią mnie – niepoprawnej optymistki, pasjonatki życia, idealistki, która doświadczyła wielu bolesnych lekcji, matki niezwykłej Córki, kobiety, która kocha życie, plecie łapacze snów i nadal wierzy w miłość. Bo tak i już.

Niech ta podróż trwa.