Przegrana?

Byłam wczoraj w strefie kibica. Fala emocji przechodziła po całym tłumie. To było nawet odczuwalne fizycznie tak jakby wszystkich nagle dotykało napięcie elektryczne. Kiedy była radość - po plecach przebiegały małe piszczące iskierki. Po takiej radości spojrzenia po sobie, uśmiechy, przebijanie piątki. Kiedy rozczarowanie – słychać było tylko same wyrazy na K, ale i tak już za chwilę przychodziła jakaś nadzieja w to, że wszystko jeszcze może się zdarzyć.

Wczoraj bardzo mądrą rzecz u siebie na facebooku napisała moja Przyjaciółka: „Jedno jest pewne – w hejtowaniu naszej reprezentacji już dawno wygraliśmy”. No właśnie. Hejt się hejtem karmi. Ludzie często czerpią satysfakcję z krytyki, z oceniania albo nawet z czyjegoś nieszczęścia. Nie mamy jednak do tego prawa. Mamy jedynie prawo do wyrażania własnej opinii, lecz nie do zmuszania innych do takiego czy innego światopoglądu. Jaki świat byłby piękny gdyby nikt nam niczego nie narzucał? Gdyby nikt nie krytykował naszych wyborów, decyzji.

Jestem za Polakami na dobre i złe, bez względu na to czy przegrają czy wygrają. Podobnie jak jestem za moją Córką nawet wtedy kiedy wybierze w życiu ścieżkę, która nie będzie do końca zgodna z moimi przekonaniami. W końcu to każdy z nas ponosi odpowiedzialność za własne życie.

Bądźmy dla siebie mili, uprzejmi. Bądźmy też szczerzy – choć to dość trudne.

Zdjęcie zrobiłam we wczorajszej strefie. Jest dość symboliczne. Ale interpretujcie jak chcecie i czujecie. Pozdrawiam z uśmiechem :-)